Ogrody pod balkonami, precz z kosiarkami!
O tym, jak ważna jest zieleń miejska, rozmawiałam z mieszkankami i mieszkańcami osiedli. Okazało się, że bez względu na wiek, wykształcenie, płeć ludzie wiedzą niewiele o tym, „co piszczy w trawie” i co ten kawałek zieleni, tuż pod balkonem, może zdziałać, jakie niesie ze sobą bogactwo dobroczynnych oddziaływań na organizm, ekologię, a nawet retencję. Wiedza praktycznie bliska zeru, nafaszerowana źle pojętą estetyką.
„Ogrody pod balkonami, precz z kosiarkami!” to tytuł, który ma, i jeszcze długo będzie miała moja kampania. Zgłaszając projekt wiedziałam, że jestem dopiero na początku żmudnego procesu, bowiem zmiana mentalności społeczeństwa to proces, który wymaga czasu, cierpliwości i determinacji. To nie kwestia jednej kampanii, to praca na lata. Takie drążenie skały, kropla po kropli.
Jaki jest cel mojej kampanii? Zastopowanie lub maksymalnie ograniczenie do jednego incydentu w roku koszenia traw i zaprzestania używania dmuchaw. Urządzenia – kosiarki, podkaszarki i dmuchawy – dewastują nasze środowisko, przykładają się do kryzysu klimatycznego i są zwyczajnie szkodliwe.